Blog > Komentarze do wpisu

Elka.

Żyję, jakbym cały czas czekała na ten właściwy tramwaj”.

Ma swoją gwiazdę na niebie i taką na ziemi, w Międzyzdrojach.
Filmy z jej udziałem ogląda się dziś z zachwytem, a jej umiejętności są i będą naśladowane przez wielu adeptów sztuki aktorskiej. Gdy zniknęła za Ocean, trochę o niej zapomniano. A szkoda.

Zachwycali się nią widzowie, dla których była ówczesną wersją "dziewczyny z sąsiedztwa" oraz krytycy, którzy dostrzegli zniewalający talent. Szybko okazało się, że to prawdziwa gwiazda. Propozycje atrakcyjnych ról komediowych i dramatycznych pojawiały się lawinowo.

O kim mowa?
O Elżbiecie Czyżewskiej. Tak pięknie sfotografowanej przez Zofię Nasiorowską. 
Na każdym zdjęciu, Elka – jak mawiali o niej znajomi, wyglądała jak gwiazda światowego formatu. I po części to prawda.

Niewiele jednak brakowało, by jej droga życiowa wyglądała zupełnie inaczej. Czyżewska nie pochodziła z rodziny z tradycjami artystycznymi. Jej matka z zawodu była krawcową, ojciec zginął w czasie wojny. Mieszkała z matką i siostrą Krystyną w Warszawie, gdzie panowały fatalne warunki bytowe. Bieda była też powodem, dla którego matka oddała ją na rok do domu dziecka, potem mała Ela uczęszczała do szkoły prowadzonej przez zakonnice. O swoim dzieciństwie nigdy nie rozmawiała, nawet z najbliższymi przyjaciółmi. Wielu znajomych aktorki było w szoku, gdy w 2007 roku zmarła jej siostra, Krystyna, co miało ogromny wpływ na psychikę gwiazdy.
Przyszła gwiazda złożyła papiery do Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie przez przypadek. W liceum chodziła na zajęcia recytatorskie, gdzie uczęszczała spora grupa młodych ludzi, którzy zdecydowali się zdawać na wymarzony wydział. Namówili na egzamin Elżbietę. Oni przepadli, Czyżewska została przyjęta.

Początki swojej kariery związała ze Studenckim Teatrem Satyryków u boku Agnieszki Osieckiej, Jarosława Abramowa i wielu innych wspaniałych gwiazd tego okresu. Prosto po dyplomie trafiła do zespołu Teatru Dramatycznego i rozpoczęła pęd ku karierze. Zagrała w 30 filmach, co dało jej status gwiazdy w ówczesnych realiach.
Była rozchwytywaną aktorką, która wcieliła się w wiele ról komediowych, m.in. „Małżeństwo z rozsądku” Stanisława Barei, „Giuseppe w Warszawie” Stanisława Lenartowicza i dramatycznych - „Rękopis znaleziony w Saragossie” i „Złoto” Wojciecha Hasa, „Wszystko na sprzedaż” Andrzeja Wajdy.
W owym czasie aktorka poślubiła reżysera Jerzego Skolimowskiego. Małżeństwo skończyło się jednak rozwodem w 1965 roku.

Po upadku” Arthura Millera aktorka zbierała hołdy i gratulacje na przyjęciu. Ubrana w tę samą suknię, w której wystąpiła w sztuce - długiej, białej, koronkowej z odkrytymi plecami wywołała zachwyt. Wtedy podszedł do niej wysoki, ciemnowłosy mężczyzna w okularach. Poprosił do tańca, a po jakimś czasie poprosił o rękę - David Halberstam, korespondent New York Timesa, laureat nagrody Pulitzera, który w swoich artykułach potępiał władze Wietnamu Południowego, walczące z komunistycznym Wietnamem Północnym. Dziennikarz został entuzjastycznie przyjęty w PRL.

13 czerwca 1965 roku otrzymała najcenniejszą w owym czasie dla aktorki nagrodę - Złotą Maskę. Tego też dnia ponownie stanęła na ślubnym kobiercu. Za mężczyznę, z którym wyjechała do Ameryki po tym, jak władze komunistyczne usunęły go za artykuł krytykujący rządy Władysława Gomułki.

Młodzi zamieszkali na Manhattanie, na 48. ulicy w trzypiętrowym domu z ogromnym tarasem i ogródkiem, w którym bywali: Robert Kennedy, Jane Fonda, Dustin Hoffman i oczywiście Arthur Miller.

Ela prowadziła bujne życie towarzyskie, wyprawiała przyjęcia, brylowała w towarzystwie, miała miłość człowieka, który był gotów spełnić każdą jej zachciankę. Ale do szczęścia brakowało jej jednego: aktorstwa.

Chodziła na kolejne przesłuchania, które kończyły się niepowodzeniem. Powód?
Akcent.
Kupowała książki, brała dodatkowe lekcje. Była świadoma, że każdy język ma swoją barwę, którą albo się zrozumie i nauczy, albo już do końca zostanie zaszufladkowana, jako osoba posiadająca obcy akcent.
 
W 1974 roku do NY przyjechał Andrzej Wajda, który w Yale Repertory Theatre reżyserował Biesy. Jedną z głównych ról powierzył Elżbiecie. Na próby przychodziła mało znana wtedy Meryl Streep, która była oczarowana aktorstwem Czyżewskiej.
W 1977 roku rozpadło się jej małżeństwo z Halberstamem. Przyjaciele aktorki twierdzą, że to Elżbieta zrobiła wszystko, by zniszczyć ten związek. Podczas gdy David próbował pracować, pisać książki, w salonie panowała wieczna balanga, a przez dom przewijały się tłumy gości. Dziennikarz w żaden sposób nie mógł wpłynąć na żonę. Dziec i nigdy nie chciała mieć, nie lubiła ich, i też nie miała.

W trakcie rozwodu nie obchodziła ją walka o pieniądze dla siebie na przyszłość, nie zabezpieczyła się finansowo. Pojawiły się kłopoty materialne, od których uciekała w alkohol. Już wtedy była uzależniona od nikotyny. Papieros stał się niemal nieodłącznym elementem jej wizerunku. 
 
Mimo problemów sama starała się pomagać wszystkim znajomym. Urszula Dudziak jest do dziś wdzięczna Czyżewskiej za kilka kreacji, które od niej otrzymała. Inni za możliwość przenocowania, zjedzenia obfitej kolacji, poznania z wpływowymi ludźmi.

Najgłośniejszą i najbardziej tajemniczą historią była jednak przyjaźń między Elżbietą a Joanną Pacułą, która bez pomocy znanej koleżanki po fachu nie zostałaby zauważona w Hollywood. Przyjaźń zakończona wielką awanturą, o czym nigdy nie chciała mówić żadna z nich. Historia okazała się na tyle inspirująca, że w 1987 roku Agnieszka Holland i Jurek Bogajewicz zrealizowali film „Anna”, nawiązujący do spotkania Czyżewskiej i Pacuły.

W miarę upływu czasu aktorka zdawała sobie sprawę, że niektóre rzeczy przemijają bezpowrotnie. Być może dlatego, choć w ciągu ostatnich 20 lat zagrała w kilku wybitnych polskich produkcjach, nigdy nie zdecydowała się wrócić do kraju na stałe. Po prostu, w Nowym Jorku czuła się wolna i niczym nieskrępowana.

Zmarła na raka przełyku w 2010r. Pogrzeb aktorki w Polsce odbył się w Warszawie. Pochowana została na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.


Była pierwszą wykonawczynią piosenki - songu „Kochankowie z ulicy Kamiennej” w przedstawieniu STS pt. „Bal maskowy” w grudniu 1958 roku.
Kolejna Polka, która miała okazję stać się wielką hollywoodzką gwiazdą, która przygasała stopniowo. Nieskazitelna uroda, multum możliwości, talent.
Czy to za mało?



poniedziałek, 27 stycznia 2014, toksiazki12

Polecane wpisy